Shishapangma - wszystko o ośmiotysięczniku Sziszapangma!

Każdy szczyt ma swoją historię

 
Historia pierszej wyprawy Polaków w pasmo górskie Himalajów zaczyna się w 1972 roku, natomiast wyprawa faktycznie wyruszyła w okolicach marca roku 1974 i zorganizowana była przez Polski Klub Górski. Według pierwotnych planów tej ekspedycji, alpiniści mieli zdobyć szczyt o nazwie Kangbachen (7902 m), znajdujący się w masywie górskim Kangchendzöngi, który wielokrotnie okazał się zbyt dużym wyzwaniem dla międzynarodowych ekspedycji górskich. Jako przewodniczący polskiej wyprawy Piotr Młotecki skompletował grupę zawodowych alpinistów, w skład której wchodziły nazwiska takie jak: Kazimierz Olech (zastępca kierownika i przewodnika), Andrzej Gardas, Wojciech Brański, Marek Malatyński, Wiesław Kłaput, Józef Olszewski, Maciej Piątkowski, Andrzej Pietraszek, Zbigniew Rubinowski, Marek Rogalski, a także Andrzej Sobolewski. Cała wyprawa z racji opóźnienia zdobyła zaplanowane szczyty dopiero w dniu 26 maja, kiedy to z obozu na górze wyruszyła piątka śmiałków w składzie: Olech, Rubinowski, Brański, Kłaput oraz Malatyński. Niestety nie wyruszył z nimi Olszewski, który miał w tym momencie problemy ze zdrowiem - szczyt zdobyli punktualnie dwadzieścia minut po godzinie jedenastej, poprawiając tym samym nasz krajowy rekord osiągniętej wysokości na rok 1974.

Każdy szczyt został już zdobyty na ziemi co oznacza że my ludzie jesteśmy prawdziwymi podróżnikami, którzy niewątpliwie traktują wspinanie się na szczyty jako niebezpieczne ale jakże podnoszące adrenalinę hobby. Taki stan rzeczy jest jak najbardziej zrozumiały to nasza ambicja, chęć przeżycia czegoś niezwykłego chodź i czasem nie rozwaga sprawiają że chcemy zdobywać coraz to wyższe szczyty, jednak trzeba pamiętać że wszystko trzeba robić powoli. Nikt przecież z marszu nie pojedzie na himalaje i tam będzie próbował zdobyć nawet najniższy z ośmiotysięczników Sziszapangma, z góry wiadomo że jest to po prostu nierealne nikt bez przygotowania i lat doświadczenia nie będzie w stanie zdobyć tej góry. Jeśli jednak ktoś lubi niebezpieczeństwo i smak ryzyka może spróbować, jednakże może to mieć opłakane skutki gdyż góry bywają zdradliwe. Jednak dla chcącego nic trudnego jednak trzeba pamiętać o przewodniku który nas poprowadzi do naszego upragnionego celu. Zważywszy że to bardzo trudna droga.